sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 20 Mam na ciebie ochotę.


*Rose's Pov*


-Cholera dlaczego cały czas do niego wracasz?!-krzyknęła Devon na co się wzdrygnęłam.
-Rose..my chcemy abyś..zerwała z nim kontakt. Tak będzie dla ciebie lepiej.-powiedziała surowym głosem na co moje oczy się rozszerzyły.
-Nie możecie mi tego zabronić! 
-Tak? To dlaczego od niego odeszłaś?! Pamiętasz jeszcze co ci zrobił?! Wróć do niego! Nikt cię tu nie trzyma.-spuściłam głowę. Zaczęłam się trząść. Bałam się tam wrócić.
-Kochanie..przepraszam.-szepnęła łagodnie i mnie przytuliła.-Kochamy cię. Cholernie dobrze cię mieć znowu.-uśmiechnęła się, a ja się w nią wtuliłam.
-Wiem, że się boisz. Nie chcesz tam wracać..ale nie rozumiem tego dlaczego się z nim nadal spotykasz..-i w tym momencie zadzwonił dzwonek.-Poczekaj chwile.-powiedziała i wyszła z salonu maszerując do drzwi. Chwilę później usłyszałam przekleństwa z ust Devon dlatego szybko tam poszłam. W drzwiach stał Justin.
-Co tu robisz?-spytałam, a on na mnie spojrzał. Widzieliśmy się dosłownie godzinę temu.
-Rose..wróć do mnie.-powiedział z łatwością odpychając Devon i podchodząc do mnie.-Do naszego domu.-drgnęłam.
-Nie.-szepnęłam i pokiwałam przecząco głową.
-Proszę..jest tam tak pusto bez ciebie.-przytulił mnie, a ja odepchnęłam go.
-Nie słyszałeś?! Ona nie wróci.-warknęła Devon na co oczy Justina pociemniały, a ja żeby nie zrobił jej krzywdy złapałam go za rękę.
-Nie teraz..musisz..dać mi czas.-szepnęłam nie patrząc na niego przez co podniósł moją głowę, zmuszając tym abym na niego spojrzała. Pokiwał niezadowolony głową. Przysunął swoją głowę do mojego ucha.
-Chce mieć cię blisko siebie. Kocham cię.-nie wytrzymałam i mocno się w niego wtuliłam.
-Ja ciebie też kocham Justin.-szepnęłam w jego tors.
-Rose..-odezwała się Devon.-Zaraz przyjdą nasi znajomi.
Justin spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym, że zabije każdego kto mnie dotknie.
-Czy Justin może zostać?-spytałam proszącym głosem Devon. Popatrzyła na niego z pogardą i pokiwała niezadowolona głową. Uśmiechnęłam się i skoczyłam na Devon po czym pocałowałam ją w policzek. 
-Yhym..-odchrząknął Justin i przyciągnął mnie do siebie, po czym wpił się w moje usta. Devon przewróciła oczami.
-Rose przygotuj się zaraz zaczynamy imprezę.-uśmiechnęła się do mnie.
-Jaką imprezę?-zmarszczyłam brwi.
-Niespodzianka.-powiedziała i odeszła.
-Rose..-odezwał się Justin.-Nie.
-Słucham?
-Nie zgadzam się na tą cholerną imprezę..co jeśli coś ci się stanie?-moje oczy momentalnie się rozszerzyły.
-Przecież będziesz ze mną..proszę.-zrobiłam smutne oczy i wtuliłam się w Justina..
-Dobrze, ale nie oddalaj się ode mnie.-uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek po czym pociągnęłam na górę...
Zaczęłam grzebać w szafie, a po chwili poczułam jak ręce Justina oplatają mnie. 
-Nie wiem co mam ubrać.-jęknęłam, a Justin po chwili wybrał dla mnie koronkowe stringi i stanik do kompletu. Oblizał usta, a ja się zarumieniłam.
-Załóż to i tą sukienkę.-wskazał na małą czarną z wycięciem na plecach i z cienkimi ramiączkami. Pokiwałam głową i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ogarnęłam włosy, pomalowałam się i założyłam to co wybrał. Kiedy wyszłam z łazienki jego oczy zabłysły.
-I jak?-spytałam lekko się uśmiechając.
-Wyglądasz idealnie.-mruknął mi do ucha i pocałował w usta.
-Rose!-krzyknęła z dołu Devon, a Justin łapiąc moją rękę zaczął ciągnąć mnie na dół. Kiedy przyjaciele nas zobaczyli, posłali mi mordercze spojrzenie. Westchnęłam. 
-Za jakieś 15 minut ludzie zaczną się schodzić, chodźcie pomożecie mi.-powiedziała Devon, a ja poszłam za nią ciągnąc Justin'a za rękę. 
-To jak ci pomóc?-spytała Maya, a Devon wskazała na dużą ilość paczek z chipsami.
-Nawet nie macie alkoholu.-skomentował Justin na co Devon otworzyła szafkę w której znajdowało się naprawdę dużo różnego rodzaju alkoholu.
-Coś mówiłeś?-uśmiechnęła się do niego niemiło, a Justin ścisnął moją rękę przez co spojrzałam na niego.
-Spokojnie kochanie.-szepnęłam mu do ucha i pocałowałam w policzek przez co rozluźnił się i uśmiechnął. Puściłam jego rękę i podeszłam do alkoholu, który zaczęłam przenosić na stół... Po 10 minutach zaczęli schodzić się ludzie, a po 30 minutach dom był przepełniony i grała głośna muzyka. Justin nie spuszczał mnie z oczu i trzymał blisko siebie.
-Zatańczymy?-szepnął mi do ucha na co się uśmiechnęłam i pokiwałam głową. Złapał mnie w talii i przysunął blisko siebie. Po chwili odwróciłam się do niego tyłem i zaczęłam ocierać się o jego krocza, przez co usłyszałam jego jęk.
-Kurwa.-usłyszałam jak jęczy z przyjemności, z powrotem odwróciłam się do niego przodem i wpiłam w jego usta.
-Mam na ciebie ochotę.-wyjęczał mi do ucha, po czym poniósł tak, że oplotłam swoje nogi dookoła jego bioder. Po chwili poczułam jak dotykam plecami ścianę, a Justin zaczął na mnie napierać i patrzeć w oczy. Wpił mi się w usta i namiętnie całował. Oderwałam się od niego i odepchnęłam go po czym uśmiechnęłam się i zgubiłam w tłumie, zostawiając go zaskoczonego. Podeszłam do stolika i wzięłam puszkę piwa, po czym wypiłam całą zawartość i chwyciłam za drugie. Musiałam go zgubić, bo chciałam się napić, a znając Justina nie pozwoliłby mi na to. Po chwili skończyłam pić 3 piwo, a przed oczami zaczęło mi się rozmazywać, jednak potrząsnęłam nią i poczułam jak ktoś łapie mnie od tyłu. To był Luke, uśmiechnął się do mnie i zaprosił do tańca, na co od razu się zgodziła. Zaczął lecieć wolny kawałek przez co przytuliliśmy się do siebie. Oplotłam swoje ręce w okół szyi Luke'a, a on złapał mnie w talii. Tańczyliśmy tak przez chwilę, aż nie poczułam jak ktoś odciąga mnie od niego i mocno łapie. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam wkurzonego Justin'a.
-Łapy z daleka od MOJEJ dziewczyny.-warknął i widziałam, że powstrzymywał się od uderzenia go.
-Spokojnie Justin.-powiedziałam seksownym głosem do jego ucha i przejechałam ręką po jego torsie, po czym wpiłam się w jego usta.
-Rose ty piłaś.-powiedział i podniósł mnie po czym zaczął gdzieś nieść. Zaczęłam się śmiać bez powodu i wtuliłam się w Justin'a. Wyniósł mnie z domu i wsadził do swojego samochodu. 
-Gdzie jedziemy?-spytałam zaciekawiona.
-Do domu.-powiedział łapiąc mnie za udo. Zachichotałam i usiadłam na kolanach Justin'a okrakiem. Zaczęłam całować go po szyi.
-Co ty wyprawiasz?-jęknął z przyjemnością.
-Uszczęśliwiam swojego chłopaka.-wymruczałam mu do ucha, po czym swoją rękę położyłam na jego kroczę.
-Jesteś pijana.-wyjęczał i odciągnął mnie od siebie po czym posadził na siedzenie obok.
-I co z tego?-spytałam kiedy ruszył.
-Nie chce żebyś zrobiła coś czego później będziesz żałowała.-powiedział, a ja po prostu zaczęłam się śmiać. Alkohol chyba mi nie służy, ale to były tylko 3 piwa... Kilka minut później podjechaliśmy pod jego dom, a on wyniósł mnie z samochodu i zaniósł do swojego pokoju. Położył mnie na łóżku, a ja zaczęłam się mu przyglądać jak zdejmuje koszulkę.
-Pieprz mnie.-powiedziałam, a on zakrztusił się własną śliną i na mnie spojrzał.
-Co powiedziałaś?-spytał jakby nie dowierzał.
-Pieprz mnie.-powtórzyłam głośniej i wyraźniej patrząc mu w oczy...

_______________________________________________

Tak wiem dawno nie dodawałam rozdziału, ale mam totalną pustkę i zawsze kiedy zaczynam coś pisać to usuwam to po kilku sekundach, bo myślę, że nie jest dość dobre, Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie, bo ja naprawdę mam teraz brak weny. Siedziałam dzisiaj do 3 rano i próbowałam wymyślić w końcu coś na ten rozdział. Nie wiem czy wam się podoba, ale naprawdę nwm za bardzo co już pisać. Mam nadzieję, że ten brak weny w końcu przejdzie i będę pisała częściej. Bardzo przepraszam ! 

środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 19 (..) tylko powiedz, że wrócisz.


*Rose's Pov*

22 lipca 2014 rok

-Dlaczego się z nim spotkałaś?!-wrzasnął wściekły Luke.
-A dlaczego nie?
-Kurwa Rose..doskonale wiesz, że to nie mogło skończyć się dobrze!-krzyknął. Był wściekły...nie..był wkurwiony.
-Skąd możesz to wiedzieć co?! Nie masz pojęcia o tym kim jest! Wiem co mi zrobił..ale i tak to nic nie zmienia, że go kocham.-szepnęłam spuszczając głowę, a wtedy usłyszałam hałas trzaśnięcia drzwiami. Po chwili usłyszałam mój dzwoniący telefon.
-Halo?-szepnęłam cicho.
-Rose? Czy coś się stało?-spytał z niepokojem. Kurwa. Nie spojrzałam na wyświetlacz.
-Nie wszystko gra.-odpowiedziałam momentalnie zmieniając swój głos.
-Dobrze, ale..jeśli dowiem się, że coś ci grozi...-nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Justin, jest dobrze.-powiedziałam uspokajającym głosem na co westchnął.
-Dlaczego nie możesz być teraz ze mną?-spytał z żalem.
-Proszę..nie zaczynaj.
-Tylko próbowałem.-obronił się.-Co robisz?
-W zasadzie to nic..-położyłam się na łóżku i zaczęłam wpatrywać w sufit. 
-Miałeś zadzwonić wczoraj..
-Wiem.-odezwał się.-Ale byłem zajęty, a kiedy skończyłem była 3 w nocy..nie chciałem cię budzić.
-Co robiłeś?
-Interesy..wyjrzyj przez okno.-szybko zmienił temat, a ja posłusznie podeszłam do okna. Na dole zobaczyłam Justina z telefonem. Uśmiechnęłam się.
-Kocham kiedy się uśmiechasz.-szepnął do telefonu po czym dodał.-Wyjdziesz do mnie?-pokiwałam głową i się rozłączyłam po czym szybko zeszłam na dół. Byłam sama w domu, bo Devon pojechała do rodziny. Jej rodzice byli bogaci dlatego kupili jej ten dom i nie musi pracować. Ma wszystko o co poprosi dlatego nie było problemu żebym z nią zamieszkała..
Kiedy już wyszłam z domu zobaczyłam uśmiechniętego Justina.
-Witaj księżniczko.-przywitał się i przysunął mnie do siebie po czym zbliżył swoją twarz do mojej i mnie pocałował. Boże jego miękkie usta. On ewidętnie pieprzył moje usta. Cholera. Podoba mi się to. Kiedy oderwaliśmy się od siebie spojrzał na mnie.
-Jesteś urocza kiedy się rumienisz.-powiedział, a ja momentalnie zakryłam twarz rękami i teraz byłam pewna, że moja twarz jest jeszcze bardziej czerwona.
-Jedziemy?-spytał, a ja odsunęłam na co westchnął.-Nie martw się..nie prubóję cię porwać.-powiedział i przejechał swoim palcem po moim policzku na co pokiwałam głową.
-Wybacz.-westchnęłam.-Więc..dokąd jedziemy?-spytałam, a on się uśmiechnął i otworzył mi drzwi.
-Zobaczysz.-mrugnął do mnie, a ja wsiadłam do samochodu. Po chwili on siedział za kierownicą. Kiedy Justin ruszył Devon wjechała samochodem na parking, a kiedy mnie zobaczyła otworzyła szeroko oczy. Jak już zniknęliśmy z jej pola widzenia usłyszałam sygnał świadczący o wiadomości. Wyjęłam telefon, a Justin soojrzał na mnie i przymknął oczy.
-To Devon.-powiedziałam i odczytałam wiadomość.
Od :Devon
"Jprdl Rose! Nie robisz tego..wracaj.."
Nic nie odpisałam tylko wsadziłem telefon spowrotem do kieszeni i skoncentrowałam się na drodze. Jechaliśmy przez jakieś 15 minut po czym Justin zatrzymał się przed jakimś domem. 
-Gdzie jesteśmy?-spytałam, ale w odpowiedzi usłyszałam tylko ciszę, bo on był już na zewnątrz i szedł otworzyć mi drzwi. Kiedy je otworzył wysiadłam, a Justin złapał mnie za rękę i pociągnął do domu. 
-Co tu robimy?-nie odpowiedział mi tylko pociągnął na górę do jakiegoś pokoju. Oniemiałam to był pokój, który widziałam kiedy..zemdlałam?
-To jest..mój dom, prawda?-spytałam, a on pokiwał głową i mnie przytulił. Po chwili poczułam jak zaczyna całować moją szyję, a bluzkę podnosi do góry.
-Justin..-jęknęłam z przyjemności. Kiedy miał już ściągnąć bluzkę, odepchnęłam go od siebie, bo usłyszałam przychodzącą wiadomość. 
-Rose...-jęknął niezadowolony, a ja ignorując go wyciągnęłam telefon.
Od :Devon
Gdzie jesteś?! Nic ci nie jest?! Rose odezwij się!
Do :Devon
Wszystko w porządku :)
Poczułam jak Justin opiera swoją brodę o moje ramie. 
-Kto to?-spytał.
-Devon..-od razu zabrał mi telefon i zaczął czytać, a później pisać wiadomość.
-Justin! Co robisz?!-spytałam, a jego telefon zawibrował.
-Wysyłam sobie numer tej dziwki.-warknął na co się wzdrygnęłam. On spojrzał na mnie i przytulił po czym pocałował w policzek.
-Czujesz się przy mnie bezpieczna?-spytał patrząc mi głęboko w oczy.
-Tak.-odpowiedziałam szczerze, a on cmoknął mnie w usta, po czym podniósł i położył na łóżku. Obiął mnie swoim ramieniem, a ja wtuliłam się w niego.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha przygryzając płatek.
-Ja ciebie też.-odszepnęłam dotykając torsu Justina. Lekko się odsunęłam i spojrzałam mu w oczy, a kiedy się zbliżył mój telefon znowu zawibrował. Wściekły zabrał mi telefon i odebrał. Chociaż nie było na głośniku doskonale słyszałam co mówiła Devon.
-Rose kurwa w końcu! Gdzie ty do cholery jesteś?!-usłyszałam ją na co Justin się skrzywił przez to, że krzyczała do słuchawki jak nienormalna.
-Nie dzwoń i nie pisz więcej.-tylko to powiedział swoim oschłym głosem i się rozłączył po czym wyłączył mi telefon.
-Problem z głowy.-uśmiechnął się i chciał mnie przytulić, ale się odsunęłam.
-Justin. Devon będzie się martwiła-powiedziałam i się skrzywiłam.
-Wiesz, że zawsze możesz zamieszkać ze mną.-uśmiechnął się. To był jego plan. Chciał żebym wróciła.
-Zawieź mnie do domu.-szepnęłam spuszczając głowę, ale zauważyłam, że się uśmiechnął.-Do Devon.-dokończyłam, a jego uśmiech zszedł z twarzy.
-Rose..-jęknął zawiedziony.-Dlaczego nie chcesz wrócić?!-warknął na co się wzdrygnęłam.
-Właśnie dlatego. Jesteś nieobliczalny. Nie chce żebyś znowu zamknął mnie w tym cholernym domu!-krzyknęłam ze łzami w oczach.
-Nie zrobie tego.-powiedział delikatnie.
-Jakoś nie chce mi się wierzyć.-uśmiechnęłam się ironicznie.
-Co do jasnej cholery mam zrobić żebyś do mnie wróciła?!-krzyknął.
-Potrzebuje czasu Justin.-spuściłam głowę na co szybko ją podniósł.
-Rose..tylko powiedz, że wrócisz.-szepnął blisko moich ust. Niepewnie pokiwałam głową, a on zmniejszył odległość między nami, wpijając mi się w usta. Podniósł mnie, a ja momentalnie oplotłam swoje nogi dookołajego pasa. 
-Jesteś idealna.-szepnął przygryzając moją wargę na co jęknęłam.
-Kurwa kocham kiedy jęczysz. Nawet nie wiesz jak bardzo nie mogę się doczekać kiedy będziesz pode mną.-szeptał wodząc swoim nosem po mojej szyi. Przysunął mnie jeszcze bliżej siebie po czym swoją ręką zaczął jeździć po moich plecach.
-Podoba ci się to?-spytał na chwile odrywając się od mojej szyi po czym zaczął składać na niej tysiące pocałunków. Wyszeptałam ciche "tak" i z przyjemności zamknęłam oczy. Po chwili położył nas na łóżku tak, że on był nade mną i nadal całował moją szyję.
-Justin..-szepnęłam, ale mi przerwał.
-Shh..-uciszył mnie po czym przeniósł się na moje usta. Doskonale wiedziałam co chce zrobić, ale ja nie chciałam mu się poddać. Jeszcze nie teraz. Odepchnęłam go zanim zdążył wsunąć swoje ręce w moje spodnie. Spojrzał na mnie pytająco, a ja wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Kiedy schodziłem po schodach poczułam jak mnie podnosi, mocno mnie trzymając.
-Puść mnie!-krzyknęłam przestraszona. Po chwili przyciskał mnie do ściany, trzymając ręce po obu stronach mojej głowy. Zaczęłam uciekać wzrokiem.
-Kurwa Rose spójrz na mnie!-krzyknął przez co spojrzałam na niego ze łzami w oczach.
-Nic ci nie zrobię.-szepnął opierając swoje czoło o moje.-Nie skrzywdzę cię..obiecuję.-pogłaskał mój policzek, po czym pocałował mnie w nos.-Jesteś dla mnie cholernie ważna i nic tego nie zmieni.
-Przepraszam Justin..ja po prostu..nie mogę..-po moich policzkach zaczęły spływać łzy, które Justin zaczął wycierać.
-Shh..rozumiem..nie płacz kochanie.-po jego słowach wtuliłam się w niego mocno, nie chciałam żeby mnie puszczał. Chciałam żeby teraz tu był.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha.-Bardzo...
-Ja ciebie też..nie wyobrażam sobie tego co by było gdybym cię nie poznała.-spojrzałam na niego, a on mocno mnie przytulił i pocałował w czoło.

_____________________________________
Przepraszam, że nie dodawałam :/ Dzisiaj wigilia ! :D Kocham święta, a wy? Mam nadzieję, że ten rozdział nie jest bardzo nudny ;/ napisałam go już dawno, ale jako, że jestem leniwa to go nie dodałam , przepraszam :( Życzę wszystkim wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku ! <3


środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 18 Kocham Cię. ~Justin.

*Rose's Pov*

20 lipca 2014 rok

-Cieszymy się, że w końcu jesteś z nami.-powiedział uśmiechnięty Luke.
-Ja też.-odwzajemniłam uśmiech.  Mieszkam teraz u Devon, nadal nie mogę uwierzyć, że tu jestem. Spotkaliśmy się wszyscy razem na ognisku. Tak bardzo podoba mi się to miejsce. Nagle przypomniało mi się coś o co chciałam spytać już od dawna.
-Czy przed wypadkiem znałam Evil'a?-zapytałam, a wszyscy umilkli. 
-Tak.-odpowiedziała Devon, na co moje oczy momentalnie się rozszerzyły.
-Jak to?
-Byliście szczęśliwi razem..-szepnęła nie patrząc na mnie, a mnie zatkało. Evil mówił, że moi rodzice zabraniali nam się spotykać, ale myślałam, że to kłamstwo.
-Twoi rodzice i my chcieliśmy ci uświadomić, że jest niebezpieczny, ale ty i tak nas nie słuchałaś... Pewnego dnia tak po prostu zniknęłaś.-szepnęła z płaczem. Nie mogłam uwierzyć. Może gdybym się z nim nie spotykała to..nadal żyłabym normalnie.
-Rose czy wszystko dobrze?-spytała z troską Maya. Pokiwałam głową i wymusiłem uśmiech. Nie chciałam, aby ten wieczór był smutny.
-No ,więc..co jemy, bo jestem głodna?-zmieniłam temat i sięgnęłam po pianki...

***

21 lipca 2014 rok

W nocy czułam, że ktoś mnie obserwuje, ale nie dawałam po sobie tego poznać. Rano kiedy otworzyłam oczy nadal byłam w pokoju Devon. Uśmiechnęłam się...
Wstałam i postanowiłam zrobić dla mnie i Devon śniadanie. Zeszłam na dół i zaczęłam robić nam jajecznice. Nagle poczułam jak wszystko dookoła mnie zaczyna wirować, a ja upadam. 

***


Stałam w jakimś pokoju. Nagle weszła do niego jakaś dziewczyna, a kiedy się odwróciła nie mogłam uwierzyć..to byłam ja. Usłyszałam pukanie do okna, więc się odwróciłam, a dziewczyna podeszła do niego. Otworzyła je, a do pokoju wszedł Evil..Przysunął ją do siebie i pocałował. Delikatnie podniósł i położył na łóżku. Nie opierała się. Evil zaczął całować jej szyję, ale po chwili odepchnęła go od siebie.
-Justin..moi rodzice są na dole.-szepnęła, a ja nie wiedziałam co się dzieje.
-Kocham cię, księżniczko.-powiedział jej na co się uśmiechnęła.
-Ja ciebie, też.-pocałował ją w czoło, po czym zszedł z niej i położył się obok...

***


Poczułam jak ktoś oblewa mnie wodą przez co się obudziłam.
-Boże Rose! Nie strasz mnie tak więcej!-krzyknęła ze łzami Devon.
-Co się stało?-spytałam.
-Usłyszałam jak coś się zbiło, a kiedy zeszłam na dół zobaczyłam jak leżysz na podłodze.
-Zobaczyłam siebie i Evil'a..kiedy byliśmy młodsi...-szepnęłam, a Devon była wyraźnie zaciekawiona, więc kontynuowałam.
-Przyszedł do mnie. Wyglądaliśmy na szczęśliwych.-powiedziałam i podniosłam się z podłogi.-Czy to możliwe, że to stało się na prawdę?-zapytałam.
-Może twoja pamięć wraca..-szepnęła Devon.
-Opowiadałaś mi, że Justin wkradał się do ciebie przez okno...-dodała.
-Devon..dzisiaj w nocy czułam..że ktoś mnie obserwuje.-jej oczy się rozszerzyły.
-Co..?-spytała zaskoczona. -Dzisiaj zadzwonimy po chłopców..musimy to sprawdzić.-powiedziała po czym zadzwoniła do nich. Poszłam do pokoju, a kiedy do niego weszłam oniemiałam. Stał tam on. Chciałam zacząć krzyczeć, ale zatkał mi usta.
-Shh..spokojnie.-powiedział kojącym głosem.
-Chciałem tylko dać ci to..-szepnął smutnym głosem i podał mi kartę kredytową z pinem i nowy telefon.-Nie chcę żebyś musiała pracować..-dodał.
-Nie chcę tego!-krzyknęłam kiedy udało mi się uwolnić.-Chcę tylko żebyś mnie zostawił.-zaczęłam płakać. Kiedy mnie dotknął poczułam miłe uczucie..przerażało mnie to..
-Dobrze..ale chce tylko jedno..-spojrzałam na niego pytająco.-Daj mi się pocałować ostatni raz.-błagał.
-Wtedy obiecasz, że zostawisz mnie w spokoju?-spytałam, a on pokiwał głową. Powoli przysunęłam się do niego i go pocałowałam. To było coś innego niż wcześniej. W moim brzuchu poczułam stado motyli. Ręce Justin'a powędrowały pod moją bluzkę na brzuch. Nie sprzeciwiałam się, ale wiedziałam, że muszę to skończyć. Chciałam się odsunąć, ale on mi nie pozwolił i zaczął błagać o więcej. Nie mogłam. Odepchnęłam go od siebie i odsunęłam się.
-Pamiętaj, że zawszę będę cię kochał.-powiedział i wyszedł przez okno.
Wiesz, że źle robisz..zakochałaś się w nim!
Nie!-zaczęłam kłócić się z moją podświadomością.
Oczywiście, że tak..i dobre wiesz, że mam rację.
W końcu będę mogła żyć normalnie..
Czy ty na prawdę tego chcesz?-moje myśli przerwała Devon, która weszła do pokoju,
-Rose jesteś gotowa?
-Na co?-zapytałam zaskoczona.
-Na zakupy.-uśmiechnęła się.
-Nie mam pieniędzy.
-Ja ci kupię.
-Nie. Znajdę sobie jakąś pracę.
-Nie ma mowy i nic nie mów! Czekamy na dole!-krzyknęła kiedy była już na schodach, a ja westchnęłam i otworzyłam kartkę od Justina.

*** 


Kochana Rose.
Droga Rose.

 Chciałbym powiedzieć. Proszę zaakceptuj te proste słowa TE 2 SŁOWA NA 9 LITER "Kocham Cię". 
 Myślę, że nie mógł bym w tej sytuacji powiedzieć Ci nic lepszego...Pojawiłaś się znikąd tak po prostu,tak jak moje uczucie do ciebie. 
 Sam nie wiem jak to możliwe i czy można to racjonalnie wytłumaczyć. Lecz dziś wiem,że To dla Ciebie żyję, marzę, tęsknię,to Ciebie kocham. 
Jesteś niepowtarzalna, ciepła, kochana. Gdy widzę Cię i rozmawiamy jestem szczęśliwy że Cię poznałem,i wszystkie problemy przestają istnieć,  gdy przed moimi oczami pojawia się Twoja piękna twarz,ogarnia mnie wzruszenie i zastanawiam się dlaczego? Czy to nagroda czy kara? 
Wiem jedno zależy mi na tobie, choć wiem że i tak nie wiele to zmieni i niewiele te słowa znaczą dla ciebie,rozumiem że te słowa Kocham cię  nic dla ciebie nie znaczą i nie znaczyły wypowiadane przeze mnie. 
Gdy pomyślę o Tobie,o wspólnie spędzonym czasie i chwilach na mojej twarzy pojawia się uśmiech,a w sercu wielka radość. 
 Kiedy uświadomiłem sobie, że się w Tobie zakochałem byłem wtedy jeszcze głupi,że nie potrafiłem ci powiedzieć jak bardzo mi na tobie zależy,  ale czułem wtedy to samo,co dzisiaj i zawsze już będę to czuł. Dziś kocham Cię bardziej niż wczoraj, a jutro będę kochał jeszcze mocniej.  
Rose jesteś szczęściem,którego się nigdy nie spodziewałem i że mogłem trafić na taką wspaniała i wyjątkową osobę.
A w tym liście starałem się napisać co czuje. I mam nadzieje że mi się to udało. 
Jeżeli jednak los zechciał inaczej.Pamiętaj że zawsze zostaniesz w moim  Sercu. Będę cię wspominał przez lata czasem ze smutkiem i żalem a czasem z uśmiechem na twarzy, bo będzie mnie cieszyć  to, że dane mi było mi poznać i ujrzeć taki skarb coś pięknego i niepowtarzalnego.
A największym dowodem na to,że wszystko co napisałem to prawda.
   Kocham Cię. ~Justin.  

***

 

 Czytając ten list zaczęłam płakać jak głupia. To było takie piękne. Nie miałam słów by wyrazić to co teraz czuję. Wzięłam telefon, który dostałam i zaczęłam przeszukiwać kontakty. Wiedziałam, że zapisze w nim swój numer. Niepewnie nacisnęłam na niego, a po chwili usłyszałam jego głos.  
-Halo? 
-Justin?-szepnęłam.
-Rose?!-spytał z entuzjazmem, a jednocześnie zaskoczony.
-Ja ciebie też kocham.-szepnęłam, a kilka łez spłynęło po policzku.
-Księżniczko..-wiedziałam, że nic innego nie mógł z siebie wydusić.-Spotkamy się dzisiaj?-spytał z nadzieją.
-Dobrze, ale wieczorem.
-Będę na ciebie czekał nad morzem o 18...-powiedział, a ja się rozłączyłam, kiedy usłyszałam jak Luke wchodzi do pokoju.
-Z kim rozmawiałaś?-spytał podejrzliwie.
-Ktoś pomylił numery.-odparłam szybko.
-A skąd masz telefon?  
-Dostałam od..wiesz..-odpowiedziałam na co pokiwał głową.
-Idziemy?
-Tak.

***

 

-To jak widzimy się o 18?-spytali po czym spojrzeli na mnie.
-Umm..zostanę w domu..spotkajcie się dzisiaj beze mnie, dobrze?-spytałam słodko się uśmiechając.-Jestem zmęczona.-udałam ziewnięcie.
-Dobrze.-powiedział Luke i dał mi buziaka w policzek na pożegnanie, a wszyscy dookoła zagruchali na co się zarumieniłam.
-Do zobaczenia!-krzyknęli, a ja z Devon weszłyśmy do domu.
-Rose..zastanawia mnie jedno..skąd miałaś pieniądze na zakupy?  
-Justin mi dał kartę..powiedział, że nie chce żebym musiała pracować.-ona przytaknęła po czym mnie przytuliła.
-Tak bardzo się cieszę, że znowu jesteś z nami, a nie u tego psychola.-szepnęła mi do ucha, a ja się sztucznie uśmiechnęłam..Justin nie był psycholem..prawda?
-Wychodzę o 17:30 mam nadzieję, że sobie poradzisz.-uśmiechnęła się, a ja przytaknęłam.   
-Emm..Devon?
-Tak?  
-Jak dojść nad morze?-spytałam.
-A co?-zapytała przymykając oczy.
-Tak się pytam.-uśmiechnęłam się, co odwzajemniła. Kiedy już mi wytłumaczyła patrzyła na mnie niepewnym wzrokiem.
-Nie zrób niczego głupiego..-powiedziała z troską w głosie.
-Spokojnie..-uśmiechnęłam się do niej pocieszająco..

***

 

 Kiedy wyszła kilka minut po niej zrobiłam to samo. Chciałam się z nim spotkać, chociaż wiedziałam, że robię źle i jest to cholernie głupie z mojej strony, bo przecież niedawno dopiero udało mi się od niego uciec..Kiedy tylko zobaczyłam go na brzegu morza moje serce stanęło. Miał na sobie garnitur i trzymał czerwoną różę. Jego włosy były ułożone w lekkim nie ładzie, ale seksownie. Przygryzłam wargę. Ja na sobie miałam nowo kupioną czerwoną sukienkę bez ramiączek i ledwo zasłaniającą mi pupę, ale dziewczyny uznały, że wyglądam w niej seksownie dlatego muszę ją mieć. Powoli i nie pewnie podeszłam do niego, a kiedy się odwrócił i zobaczył mnie jego oczy zabłysły, momentalnie przysunął mnie jednym ruchem do siebie, po czym szepnął mi do ucha.
-Wyglądasz kurewsko seksownie.-jęknął, a ja się zarumieniłam.
-To dla ciebie.-powiedział cały czas na mnie patrząc i podał mi różę. 
-Dziękuję, że chciałaś się ze mną spotkać.
-Justin..ten list był piękny.-powiedziałam.-Dzięki niemu zrozumiałam, że cię kocham.-jego oczy były niesamowicie szczęśliwe.
-Ja ciebie też kocham.-szepnął, a ja nie wytrzymałam i się do niego przytuliłam, po czym go pocałowałam.
-Ktoś tu jest niecierpliwy.-zachichotał.
-Jeśli chcesz mogę sobie iść.-powiedziałam i już miałam odejść kiedy złapał mnie w talii.
-Nie. Zostań.-zaczął wodzić swoim nosem po mojej szyi na co się rozpłynęłam...
-Wiedzą, że tu jesteś?-spytał, nagle kiedy siedzieliśmy już na pisaku.
-Nie.
-To dobrze.-odpowiedział i zaczął bawić się moimi palcami. Siedziałam tak w niego wtulona do póki nie usłyszałam jak ktoś mnie woła. Momentalnie się odwróciłam, a za sobą zobaczyłam Luka i dziewczyny. Przełknęłam głośno ślinę, a oczy Justin'a zrobiły się czarne. Ścisnęłam go za rękę, aby pokazać mu, że jestem z nim. 
-Rose co ty do cholery tu z nim robisz?!-krzyknął oszołomiony Luke. Wstałam, a Justin za mną. Nadal trzymaliśmy się za ręce.
-Wiesz dobrze co ci zrobił, a i tak tu przyszłaś.-spuściłam głowę. Maya miała racje, ale..
-Ja go kocham.-szepnęłam, a Luke zacisnął swoje pięści i był gotowy rzucić się na Justina. On tylko spojrzał się na niego kpiąco i przytulił mnie do siebie.
-Rose..wracamy do domu.-kiedy Justin to powiedział moje oczy się rozszerzyły.
-Co..?-wydusiłam z siebie, kiedy ciągnął mnie za rękę.-Ja nigdzie nie wracam.-szepnęłam, na co stanął i odwrócił się do mnie. 
-Jak to nie?-zmarszczył brwi, a ja wyrwałam rękę z jego uścisku i podeszłam do przyjaciół.
-Chcę zostać tu..z moimi przyjaciółmi.-wiedziałam doskonale, że pięść Justina się zacisnęła.   
-Będziesz mogła ich widywać kiedy zechcesz, a teraz wracamy.-podniósł lekko głos.
-Oboje wiemy, że to kłamstwo.-szepnęłam nie patrząc na niego.
-Widzisz..nie możesz jej do niczego zmusić..-warknął Luke i złapał mnie za ramię, na co Justin był gotowy go zabić.
-Zobaczymy się innym razem.-szepnęłam do niego, bojąc się jak zareaguje. On pokiwał głową, a kiedy chcieliśmy już odejść on odezwał się.
-Hej nawet się ze mną nie pożegnasz?-spytał podnosząc jedną brew, na co odwróciłam się i chciałam do niego podejść, ale Luke mi nie pozwolił.
-Luke daj spokój.-przewróciłam oczami i podeszłam do Justin'a. 
-Zadzwonię kiedy będę w domu, księżniczko.-szepnął tak, abym tylko ja usłyszała i pocałował mnie w policzek.
-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-odpowiedziałam i odeszłam od niego..to wszystko co się działo było zdecydowanie dziwne. Miałam mieszane uczucia co do Justin'a.

______________________________________________________
Napisałam nowy rozdział..szczerze mówiąc to go zwaliłam, bo akcja toczy się za szybko :/ już w sobotę Mikołajki 😻 ja już dostałam swój prezent xd 
Jak myślicie czy Justin i Rose będą mogli  w końcu być szczęśliwi razem? :)

czwartek, 27 listopada 2014

Rozdział 17 W końcu jestem wolna...






*Rose's Pov*


Nie mogłam już zasnąć. Cały czas myślałam tylko o tym co chciał zrobić Evil. Bałam się go nazywać po imieniu. Nagle poczułam jak jego ręka zaczyna jeździć mi po brzuchu. 
-Moja słodka Rose.-szepnął, a ja udawałam, że śpię. Położył rękę na moim policzku i zaczął go masować.
-Nigdy nie pozwolę żeby jakiś inny mężczyzna cię dotykał. Nawet na chwilę.-to co mówił przyprawiało mnie o gęsią skórkę.
-Nie daruje osobom, które się do ciebie zbliżą..obiecuje ci, że zrobie wszystko, żebyś była szczęśliwa..-dodał i położył mnie na swoją klatkę. Wtuliłam się w niego przez to, że był ciepły i było mi wygodnie.
-Moja piękna Rose.-szepnął całując mnie. To było dla mnie obrzydliwe. Nie mogłam znieść tego kiedy mnie całował, albo dotykał. Czemu nie uciekłam mu kiedy Luke mi o nim mówił? Czemu jestem taka głupia?
Kiedy usłyszałam ciche chrapanie podniosłam sie powoli z łóżka po czyn wyszłam na balkon. Zaczęłam wpatrywać sie w księżyc. Poczułam podmuch chłodnego wiatru na co od razu sie uśmiechnęłam.
-Rose przeziębisz sie.-powiedział z troską, przytulając mnie od tyłu.
-Nie możesz spać?-pokiwałam przecząco głową i ją spuściłam. Było mi niedobrze. Nie z powodu tego, że się czymś zatrułam lecz dlatego, że on był blisko. Chciałabym uciec. Poczuć się wolna. Po chwili odwrócił mnie w swoją stronę i złapał za mój podbródek po czym podniósł moją głowę.
-Czy coś się stało kochanie?-spytał całując mnie w czoło i przesuwając do siebie. 
Nie kurwa, oprócz tego, że cię nienawidzę to nie...-krzyczała moja podświadomość jednak ja tylko się lekko uśmiechnęłam i potrząsnęłam głową.
-Dlaczego nic nie mówisz?-warknął na co podskoczyłam.
-Jestem po prostu zmęczona.-odpowiedziałam cicho. 
-Jeśli by tak było to byś ode mnie nie odchodziła i nadal spała.-powiedział ostro.
-Kurwa Rose po prostu powiedz mi o co ci chodzi?!-powiedział głośniej. 
Co mam ci kurwa powiedzieć?! Zabiłbyś mnie na miejscu. Obiecałam ci, że będę twoja...ale nie chce.-moja podświadomość nie dawała mi spokoju. Tak bardzo chciałam żeby przestał naciskać.
-Nic się nie dzieję.-powiedziałam spokojnym głosem i złapałam go za rękę.
-Wróćmy już do łóżka.-szepnęłam i pociągnęłam go za sobą. Położyliśmy się na łożku, a Evil zaczął całować moją szyje łaskocząc ją przez to zaczęłam się śmieć.
-Evil!-on momentalnie przestał mnie całować. I spojrzał na mnie, a ja momentalnie porzałowałam, że nie ugryzłam się w język. Po chwili poczułam uderzenie w policzek przez które spadłam z łóżka, a kilka łez zaczęło spływać mi po czerwonym policzku. 
-Nie nazywaj mnie tak..jesteś moją dziewczyną do cholery! I masz robić co ci karze!-krzyknął na mnie po czym wyszedł z pokoju, zostawiajac mnie samą. Od razu zaczęłam płakać. Tak bardzo się bałam...

***

19 lipca 2014 rok

Kiedy się lekko poruszyłam poczułam obecność drugiej osoby po czym otworzyłam powoli oczy, a nad sobą zobaczyłam smutnego Justina. Szybko się podniosłam i od niego odsunęłam. Dziwne byłam na łóżku, a pamiętam, że zasnęłam na podłodze.
-Rose..? Kto ci to zrobił?-spytał, a moje oczy się rozszerzyły. Czy on pytał o mój policzek?
Bez jaj.
-Nic nie pamiętasz?-spytałam cicho, na co potrząsnął głową.
-Obudziłem się w pokoju gościnnym. Nie wiem co się działo wcześniej zanim..-spojrzałam pytająco.-nie zasnęłaś.-dokończył.
-Czy w końcu powiesz jaki sukinsyn ci to zrobił?-spytał lekko poddenerwowany.
-Ty.-szepnęłam cicho i zaczęłam się trząść ze strachu. Zamknęłam oczy i zaczęłam czekać na jego reakcje. Poczułam jak mnie przytula.
-Rose..jestem takim dupkiem..nie chciałem ci tego zrobić nie byłem sobą. Obiecuje, że to się już nigdy nie powtórzy..-powiedział, a ja otworzyłam swoje czerwone oczy. Widziałam jak bardzo się teraz nienawidzi.
-Dlaczego to zrobiłem?-spytał zły na siebie.
-Bo nazwałam cię "Evil".-powiedziałam z wielką gulą w gardle.
-Czemu mnie tak nazwałaś?-spytał zaskoczony.
-Boje się ciebie.-szepnęłam ze łzami w oczach. Nie patrzyłam się na niego. Za bardzo się bałam.
-Nie...-wyszeptał do siebie.-Tylko nie to..-nadal mówił do siebie.-Rose proszę.-zwrócił się do mnie ściskając moją dłoń.
-Tylko nie to..kochanie...nie bój się mnie.
-Justin?-szepnęłam cicho tak, że ledwo mnie usłyszał.-Dlaczego taki byłeś?
-Nie mogę ci powiedzieć..przez to bałabyś się jeszcze bardziej.-odpowiedział i odwrócił mnie przodem do siebie.
-Czy zrobiłem ci coś więcej?-zapytał smutny.
-Chciałeś..-nie mogłam przełknąć tego słowa..
-Chciałem co?-zmarszczył brwi.
-...zgwałcić mnie.-nie mogłam na niego teraz patrzeć. 
-Co..-wydusił z siebie oszołomiony.
-Czy dotykałem cię?-pokiwałam głową, na co przełknął ślinę.
-Jak mnie powstrzymałaś?
-Obiecałam ci, że będę twoja..-mój głos był cichy.
-Robiłem coś wbrew twojej woli?-ponownie pokiwałam głową.
-Przepraszam, chociaż to i tak nie cofnie tego co ci zrobiłem. Przeze mnie przeżyłaś piekło. Teraz pewnie już nigdy nie będziesz chciała być moja..z własnej woli..Przecież nie da się kochać potwora.-powiedział głosem pełnym żalu.-Odejdź..-szepnął, a moje źrenice się rozszerzyły. Czy on mówi serio?-Odejdź!-krzyknął z bólem. Ostatni raz spojrzałam na niego i bojąc się, że zmieni zdanie zaczęłam biec...Wybiegłam z domu, aż dobiegłam do bramy, którą otworzyli mi ochroniarze. Przed dalszym biegiem ostatni raz spojrzałam na moje więzienie. Nie mogłam uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. 
W końcu jestem wolna...


____________________________________________________

Chciałam powiedzieć, że blogi, które podałyście w komentarzach są świetne i wszystkie przeczytałam :) (nie wspominając o tym, że czytałam je do 5 rano, a potem nie mogłam wstać do szkoły) Więc dodałam nowy rozdział :) Niedługo mikołajki ^^ i święta <3 boże już nie mg się doczekać, uwielbiam tą atmosferę:) Co sądzicie o tym co się stało? Czy Justin na pewno da jej spokój?

niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział 16 Tylko moja.



*No One Pov*

18 lipca 2014 rok

Evil siedząc w swoim biurze nie mógł przestać myśleć o swojej Rose, która od 4 dni nie wyszła ze swojego pokoju. Tej nocy kiedy nie chciała go widzieć zabrała swoje rzeczy i wróciła do swojego pokoju. Kiedy próbował do niej wejść ona nie odpowiadała. Jeść chodziła w nocy kiedy spał. Evil już nie mógł wytrzymać tego, że jej obok niego nie ma. Chciał ją dotknąć, przytulić..był zdeterminowany i świadomy tego co chce zrobić. Właśnie stał pod drzwiami Rose i przygotowywał się do wywarzenia drzwi. Po chwili rozległ się potworny huk, a przerażona Rose stała nieruchoma z otwartymi ustami. Justin podszedł do niej i uśmiechnął się.
-Zamknij buzię księżniczko, bo kusisz wiesz.-szepnął jej blisko ust, na co momentalnie je zamknęła i zaczęła iść do wyjścia, ale w drzwiach Evil złapał ją i nie pozwolił wyjść. Przytulił ją do siebie, a jej oddech przyśpieszył.
-Nigdy więcej tego nie rób. Jesteś moja, a ja muszę cię mieć blisko.-szepnął jej do ucha i swoje ręce umieścił na biodrach dziewczyny. 
-Tylko moja.-dziwne uczucie przeszło całe ciało Rose. Nie wiedziała jak je opisać.
-Dlaczego nic nie mówisz?-spytał opierając brode o jej ramię. 
-Nic nie jestem ci winna.
-Słucham?-spytał zdezorientowany.
-Bez ciebie wylądowałabym na ulicy..pamiętasz? Więc wyrzuć mnie.-szepnęłam.
-Rose...-nie pozwoliła mu dokończyć.
-Jeśli nie..sama odejdę.
-Nie możesz tego zrobić.
-Mogę i zrobię.-w odpowiedzi usłyszała jego śmiech. Evil zaczął ciągnąć ją do swojego biura. Kiedy znajdowali się tam Justin zamknął drzwi i otworzył szafkę, która znajdowała się na środku pomieszczenia. Znajdowała się tam zakurzona umowa. Bieber zdmuchnął kurz po czym podał ją Rose. Nie był to zwykły kawałek kartki, bo była to umowa zawarta pomiędzy Justinem, a ojcem Rose. Nie mogła uwierzyć w to co teraz czytała, została sprzedana za 55 milionów dolarów. Po jej policzku zaczęły spływać łzy. Nienawidziła swoich rodziców i Justina. Została potraktowana jak rzecz. Sprzedali ją temu potworowi. Dlaczego? Nie była w stanie uwierzyć, że jest jego. 
-Co mam zrobić, żeby cię spłacić w zamian za moją wolność?-spytała smutna i zapłakana.
-Niczego nie możesz zrobić. Należysz do mnie.-powiedział ostro, a kiedy dotknął Rose, poczuł jak trzęsie się ze strachu. Nie spodziewał się takiej reakcji. Chciał ją tylko tu zatrzymać.
-Proszę..zrobię wszystko.-szepnęła łamiącym się głosem. Justin pokiwał przecząco głową. Rose zbliżyła się do niego i zaczęła błagać.
-Nie możesz zrobić nic. Nie pozwolę ci odejść.-powiedział patrząc jej w oczy na co ona nie wytrzymała i zaczęła biec przed siebie. Chwilę później znajdowała się w łazience. Zaczęła szperać po szufladach, aż znalazła to czego szukała. Przyłożyła żyletkę do ręki po czym jednym ruchem zrobiła pierwsze nacięcie,    z jej ręki zaczęła lecieć krew, a za drzwiami słychać było zdenerwowanego Justina, który próbował otworzyć drzwi, ją jednak to nie interesowało cięła się dalej, aż nie zrobiła jednego ostatecznego nacięcia przez które straciła przytomność. Chwilę później Rozwścieczony Evil wyważył drzwi, a kiedy zobaczył leżącą na podłodze Rose klęknął obok niej i wziął jej drobne ciało w swoje ręce. Zadzwonił po lekarza "rodziny", a kiedy przyjechał, Evil modlił się, że nie jest za późno. Przecież nie tak miało to się skończyć. Mieli być razem szczęśliwi, mieć dzieci i zestarzeć się razem. Przed pokojem w którym próbowali uratować Rose, Justin chodził niespokojnie co chwilę mrucząc przekleństwa pod nosem. Nie mógł jej stracić. Nawet nie dopuszczał do siebie tej myśli. W końcu drzwi od pokoju się otworzyły.
-Co z nią?-spytał od razu martwiąc się o Rose.
-Jest dobrze..-chciał od razu do niej wejść, ale zatrzymał go.-Ale powiedziała, że nie chce cię widzieć.-dokończył ściszonym głosem próbując go nie zdenerwować. Justin lekceważąc jego słowa wszedł do swojej ukochanej.
-Rose..-szepnął i złapał ją za rękę delikatne całując jej policzek.
-Zostaw mnie.-powiedziała bez silnie i odwróciła się od niego plecami przez co jęknęła z bólu jej ręki. 
-Kochanie..-przerwała mu.
-Nie nazywaj mnie tak.-szepnęła łkając. Nie mogła zrozumieć, dlaczego ją uratował. Chciała umrzeć. Justin jednak nie zrezygnował i wszedł na łóżko po czym przytulił ją od tyłu. Po chwili musnął jej ramie. Rose nie miała już siły zareagować, była teraz taka słaba z powodu dużej ilości straconej krwi.
-Kocham cię. I wiedz, że ze mną zawsze będziesz bezpieczna. Zaopiekuje się tobą, będę cały twój, a ty cała moja..tylko mi pozwól.-szepnął jej do ucha mocniej przytulając. Rose już nic nie odpowiedziała, tylko zamknęła oczy. Była zmęczona, nie sprzeciwiała sie kiedy Justin rozebrał ją po czym przytulił i okrył kołdrą. Justin jeszcze długo nie mógł zasnąć. Cały czas patrzył na jej idealną twarz. Nie chciał dopuścić do wiadomości tego, że chciała się zabić z jego powodu...
Dwie godziny później Justin nadal nie spał chodząc po pokoju w tą i z powrotem. Nagle usłyszał jak Rose zaczęła niespokojnie się ruszać na łóżku. Od razu do niej podbiegł i próbował wybudzić, kiedy usłyszał jej krzyki. Natychmiast otworzyła przerażone oczy i rzuciła się Justinowi na szyje z płaczem. Justin wtulił ją w siebie i zaczął uspokajać.
-Shh już dobrze..to był tylko sen.-szeptał jej i masował jej plecy. Po chwili lekko sie odsunął i pocałował ją w kąciki ust. Ona od razu na niego spojrzała, a jej twarz zesztywinała. Z koszmaru który jej się przyśnił zapomniała o tym jak bardzo go nienawidzi. Justin próbował znowu ją przytulić, ale ona go odepchnęła. Kiedy znowu próbował odsunęła się. Justin z wściekłym wzrokiem popchnął ją na łóżko i przygniótł.
-Posłuchaj. Dałem ci czas na zakochanie się, ale widzę, że cały czas mnie odpychasz i już nie mogę czekać.-warknął.-Rozumiesz..mam swoje potrzeby seksualne.-kiedy to usłyszała chciała mu się wyrwać, ale on jej nie pozwolił i przywarł do jej szyi. Chciał ją tu i teraz. Po chwili ściągnął z niej koszulę.
-Proszę..zrobię wszystko..nie rób tego. Już nigdy ci się nie sprzeciwie. Będę twoja.-szepnęła łamiącym się głosem. Właśnie to chciał usłyszeć, że będzie jego. Uśmiechnął się i ją pocałował. Rose z obrzydzeniem oddała pocałunek. Justin zszedł z niej i przykrył ich kołdrą.
-Dobranoc.-powiedział i pocałował jej szyje po czym przycisnął ją do siebie...
Cierpliwość Evil'a się skończyła. Był oślepiony tym, że jest jego. Nie widział jej bólu i cierpienia. Nigdy nie chciał żeby tak było. Oszukuje samego siebie, że wszystko jest dobrze. Dla Rose to był dopiero początek piekła, które jej przygotuje...

___________________________________

Hej 😋 jak wam sie podoba? :) przepraszam, bo rozdział miał być wczoraj ale komputer mi nie działa :( zrobiłam screena waszych komów xd umówiliście sie jakoś czy co? XD hah ;)

sobota, 8 listopada 2014

Liebster Award

Dziękuję za nominację Kin Adams :)

Pytania:


1.Pisanie bloga sprawia ci przyjemność?

Tak :) Uwielbiam pisać :p


2.Jaki rodzaj ff lubisz najbardziej ?

Kryminalne i romantyczne :D


3.Najgorsza rzecz to...

...brak internetu :c


4.Ile masz lat ?

Ummm...13...


5.Co zachęciło cię do pisania ff ?

Hymm..a więc tak..jakieś 1,5 roku temu zaczęłam czytać dużooo fanfiction i pomyślałam czemu by sama nie zacząć :) Pisałam kilka ff, ale po pewnym czasie miałam coraz więcej pomysłów :) Moje pismo nie jest idealne, ale cały czas się uczę na błędach. Ilość wyświetleń i komentarzy też mnie zachęcało :)

6.Jak często piszesz ff ?

Kiedy tylko mam czas, ale najbardziej lubię przed snem, bo wtedy moja bujna wyobraźnia działa najlepiej xd


7.Masz jakieś zwierzę ?

Mam świnkę morską i suczkę :)

8.Twoje największe marzenie?

Spotkać Justin'a Bieber'a <3


9.Chciałabym wyglądać jak...

Madison Beer..ahh marzenia :(


10.Twoje ulubione słodycze ?

Jelly beans *o*


11.Ulubiony film ?

Trzy metry nad niebem, zawsze się przy nim rozklejam i uważam, że jest perfekcyjny ;3 

 

Nominuję:

1.  http://myreal-lifee.blogspot.com/

2.  http://history-of-pure-evil.blogspot.com/

3.  http://therightman-fanfiction.blogspot.com/

4. http://hesavedher.blogspot.com/

Pytania:

1.Jak zaczęła się twoja przygoda z ff?

2.Masz rodzeństwo?

3.Masz swojego idola? Jak tak to kogo?

4.Ulubiony kolor?

5.Wymarzony prezent?

6.Jesteś w jakichś fandomach?

7.Lubisz się uczyć?

8.Jaki masz kolor oczu?

9.Ulubiona piosenka?

10.Jak się nazywają twoi najlepsi przyjaciele?

11.Jak byś opisała siebie?

 

sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 15 Chcę, żebyś już nigdy mnie nie dotykał!

+18 

 

*Rose's Pov*

  13 lipca 2014 rok 

-Justin!-krzyknęłam roześmiana, kiedy kręcił mną obok morza. Wczoraj przed snem obiecał mi, że zapomnę o tym co się stało i zabierze mnie w niezwykłe miejsce. Pojechaliśmy nad morze.  Było tu tak pięknie, chciałam tu zostać z nim już na zawsze. Po chwili kiedy Justin przestał mną kręcić, położył mnie na kocu i opadł obok ,przytulając mnie.
-Jak ci się tu podoba?-spytał całując mnie w głowę.
-Jest pięknie.-szepnęłam zamykając oczy. Nagle poczułam jak odwraca mnie do siebie przodem. Otworzyłam powoli oczy i natrafiłam na jego wzrok. Uśmiechnęłam się co od razu odwzajemnił. Wtulił mnie w siebie i szepnął.
-Mówiłem, że będziesz moja.-na te słowa poczułam jak ściska mi się żołądek.
-Justin...-szepnęłam cicho.
-Tak?
-Skąd masz pewność, że jestem twoja?-spytałam odsuwając się od niego.
-Byłaś moja od momentu kiedy się w tobie zakochałem.-powiedział i złapał mnie za rękę podnosząc się. Siedziałam wpatrzona w morze.
-Rose jesteś moją własnością i tego nie zmienisz.-powiedział ostro. Ugh dlaczego teraz wszystko się psuję? Ja nie potrafię mu nie odszczeknąć na jego chamski ton.
-Nie jestem niczyją własnością.-powiedziałam wyrywając swoją rękę z jego i wstając.
-Kurwa dlaczego musisz teraz to psuć!?
-Ja to psuje?-spytałam z niedowierzaniem.
-Tak ty...gdybyś nie była ze mną wylądowałabyś na ulicy, więc chyba kurwa należy mi się jakaś wdzięczność!-krzyknął, a po moich policzkach momentalnie spłynęły łzy. Miał racje...gdyby nie on byłabym sama. Nie mam nikogo. Spojrzałam na Justina, a on widać było, że gryzł się w język za to co powiedział.
-Nie chciałem tego powiedzieć...-zaczął się tłumaczyć.
-Masz całkowitą rację...-szepnęłam, a on mnie przytulił.
-Nie płacz..proszę..nie chcę żebyś przeze mnie płakała.-szepnął całując mnie w policzek i przysuwając do siebie. Po chwili jednym ruchem położył mnie na kocu, a sam schylił się nade mną i złączył nasze usta.
-Nie chce się z tobą kłócić.-szepnął i przysunął się bliżej mnie. Po chwili wpił się w moje usta i zaczął namiętnie całować. Kiedy skończył położył się obok i objął ramieniem wtulając mnie w siebie.
-Kocham cię tak bardzo.-szepnął w moje włosy.
-Ja ciebie też.-odszepnęłam podnosząc głowę do góry. On uśmiechnął się i przejechał palcami po moim policzku. Kiedy tak leżeliśmy w ciszy patrząc na morze pomyślałam, że to może być odpowiedni moment na pytania.
-Justin...
-Tak kochanie?-spytał z uśmiechem.
-Znałeś moich rodziców?-jego uśmiech od razu zamienił się w grymas. Westchnął.
-Tak.-odpowiedział krótko.-Chcesz wejść do wody?-zapytał szybko zmieniając temat. Taka długa odpowiedź... Justin zdjął koszulkę po czym zaczął zdejmować spodnie.
-Rose..no dalej.-uśmiechnął się znacząco i zaczął iść do wody. Był tylko w bokserkach, a ja nie mogłam przestać myśleć o jego umięśnionej klacie... Powoli ściągnęłam z siebie ubrania i weszłam do wody. Nie wiedziałam gdzie jest Justin, więc chciałam wyjść, ale poczułam jak ktoś łapie mnie od tyłu. Szybko mnie odwrócił i przysunął do siebie.
-Gdzie się wybierasz?-zapytał słodko i musnął moje usta. Poczułam jak zdjął mój stanik.
-Justin...-szepnęłam zawstydzona i szybko zakryłam się po czym zanurzyłam się. Justin wyrzucił mój stanik na brzeg.
-Nie wstydź się mnie.-powiedział przesuwając się do mnie.
-To, że zobaczę cię nago jest nieuniknione.-powiedział łapiąc moje ręce i owijając je dookoła swojej szyi przez co byłam wynurzona, a moje piersi dotykał klatki Justina. Zaczął całować mnie w szyję, a ja odpłynęłam. Nawet nie zauważyłam kiedy zaniósł mnie na kocyk. Swoją ręką złapał moją pierś i zaczął ją lekko ściskać...Wiedziałam, że drugą ręką Justin ściąga mi właśnie majtki, ale nie sprzeciwiałam się. Nie wiedziałam kiedy Justin był bardzo blisko mnie i szeptał mi do ucha słodkie słówka.
-Teraz jeśli tego nie chcesz powiedz mi, a przestanę iść dalej.-powiedział ocierając się swoim nagim przyjacielem całkiem licznych rozmiarów o moją cipkę.
-Chcę tego.-powiedziałam z przyjemnością jaka mnie otaczała przez dotyk Justina.
-Trochę zaboli...jeśli będziesz chciała żebym przestał powiedz...-pokiwałam głową, a Justin powoli we mnie wszedł , a po chwili ruszył. Jęknęłam i pociągnęłam za jego włosy. Co chwilę przyśpieszył przez co czułam coraz większy ból, ale nagle ustał i w całym ciele poczułam niezwykłą rozkosz. Cicho jęczałam. Wiedziałam dokładnie, że Justinowi to się podoba, dlatego przyśpieszył i sam zaczął jęczeć kiedy ciągnęłam jego włosy.
-Justin!-krzyknęłam.
-Szybciej!-błagałam, na co on od razu przyśpieszył, a po chwili oboje doszliśmy. Justin wyszedł ze mnie i opadł obok mnie. Sięgnął po drugi koc i przykrył nas nim. Owinął ręce wokoło mojego brzucha i przytulił mnie.
-Byłaś świetna.-szepnął seksownym głosem.
-Justin.-szepnęła odwracając się do niego.
-Tak?
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się i pocałowałam go w usta i zbliżyłam się do niego jeszcze bardziej.
-To ja dziękuję...że mi na to pozwoliłaś.-przejechał swoimi palcami po moim dekolcie i wtulił mnie w siebie. Z pewnością zapamiętam ten dzień na długo...



***

14 lipca 2014 rok

Wczorajszy dzień był cudowny. Czuję się teraz dobrze, wcale nie żałują, że oddałam swoje dziewictwo Justinowi. Teraz idę na śniadanie, Justin pewnie już tam jest. Dzisiaj przeniosę się do jego pokoju, abym była bezpieczna.
-Dzień dobry.-powiedziałam z uśmiechem wchodząc do ogromnej jadalni w której był tylko Justin. Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek, a kiedy chciałam usiąść obok złapał mnie i pociągnął na swoje kolana wpijając mi się w usta.
-Dzień dobry.-powiedział swoim zachrypniętym głosem. Nagle do jadalni weszły służące ze śniadaniem, a kiedy chciałam zejść mu z kolan on szepnął mi do ucha.
-A ty dokąd się wybierasz?
-Chciałam usiąść obok.
-Ja wolę cię mieć tutaj.-wyszczerzył się.
-Hymm...na co moja księżniczka ma ochotę?-spytał ignorując uśmiechy służących.
-Nie jestem głodna..-odpowiedziałam, ale od razu uderzyłam się mentalnie w twarz kiedy zobaczyłam zezłoszczoną minę Justina.
-Rose...widziałem cię wczoraj i jesteś....bardzo chuda. Musisz jeść.-powiedział ostro i podał mi bekon z jajecznicą i chlebem. Westchnęłam i nie chcąc się z nim kłócić grzecznie zaczęłam jeść. Justin po chwili zrobił to samo. Kiedy skończyliśmy, Justin podniósł moją koszulkę i wsadził pod nią rękę gładząc mój brzuch. Spojrzałam na Justina.
-Rose...Jesteś strasznie chuda. Muszę cię trochę podtuczyć.-uśmiechnął się, a ja wstałam z jego kolan. Nie ma mowy. Nie chce przytyć..Kiedy chciałam wyjść z jadalni usłyszałam głos Justina.
-Idź do naszej sypialni.-powiedział, a ja bez słowa wyszłam i skierowałam się do "naszej" sypialni. Kiedy tam weszłam moje rzeczy już były w szafkach. Po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie od tyłu.
-Twoje rzeczy już tu są.-powiedział.
-Czy to jest konieczne?-zapytałam, a Justin dziwnie się na mnie spojrzał.
-Nie chcesz ze mną spać?-spytał lekko podirytowany, a jednocześnie wkurzony.
-Nie o to chodzi..po prostu ta sytuacja wydaje mi się chora, bo...kiedy ciebie nie było nic się nie działo, a kiedy teraz tu jesteś dzieje się to...
-Wiem, że jest to dla ciebie trudne, ale musisz to zaakceptować, że moje życie nie jest kolorowe i usłane kwiatami...-powiedział stanowczo.
-Przepraszam...źle to zabrzmiało nie chodziło mi o to, że nie chcę abyś tu był.-szepnęłam i podeszłam do niego przytulając go. Lekko się od niego odsunęłam i spojrzałam mu w oczy.
-Jesteś najlepszym co mi się przytrafiło.-szepnęłam, na co jego oczy rozbłysły...Kiedy chciał mnie pocałować drzwi gwałtownie się otworzyły.
-Czego?-spytał wkurzony.
-Ktoś do pana....-odpowiedział przełykając ślinę.
-Zaraz wracam kochanie. Zostań tu.-powiedział lekko się uśmiechając...ja oczywiście byłam ciekawa kto to, więc poszłam za nimi...


*No One Pov*

Evil idąc korytarzem zastanawiał się kto śmiał tu przychodzić. Kiedy dotarł do salonu gdzie znajdowali się jego goście zobaczył tam Luka i Devon. Jego szczęka się zacisnęła.
-Czego kurwa tu szukacie?-wrzasnął, a oni od razu spojrzeli w jego stronę. Rose, która schowała się za ścianą podskoczyła ze strachu.
-Nie możesz jej tu trzymać w nieskończoność.-powiedział oschłym głosem Luke.
-To nie twój zasrany interes...Po prostu wstańcie i wyjdźcie stąd zostawiając Rose w spokoju do póki jestem miły...
-Nie wyjdziemy stąd do póki nie pozwolisz nam zobaczyć się z nią...czy z nią wszystko w porządku?-wtrąciła się tym razem Devon, próbując dowiedzieć się co się dzieje z jej przyjaciółką. Evil chciał już powiedzieć coś chamskiego, ale zza ściany wyszła Rose, przez co Evil od razu złagodniał, a jednocześnie był wściekły, że go nie posłuchała...znowu..
-Miałaś zostać w pokoju.-warknął, a Rose nie słuchając go chciała podejść do swoich przyjaciół, ale Evil od razu zareagował i złapał ją ciągnąc do siebie.
-Nie rób tego..nawet nie próbuj mi się stawiać..-syknął jej do ucha, a jej ciało od razu za dominował strach paraliżujący jej ruchy. Rose kiedy spojrzała się na Devon, dziewczyna od razu wiedziała, że Evil powiedział jej coś przez co jej przyjaciółka się boi podejść.
-Przestań!-wrzasnęła Devon nie mogąc wytrzymać.
-Przestań co?-zapytała zdezorientowany Justin.
-Zabijać jej.-powiedziała to patrząc mu w oczy. Evil'a oczy od razu pociemniały od złości..mogą mu zarzucić wszystko, ale nie to że zabija swoją ukochaną.
-Kurwa suko jak śmiesz..
-Nie mów, że tego nie widzisz...tylko spójrz na nią...robisz z nią to co chcesz..nie wiesz co ona czuje..nawet nie wiesz, że ją zabijasz.-szepnęła ze łzami w oczach Devon, chcąc aby Rose w końcu była wolna i szczęśliwa. Evil nie mógł znaleźć słów, które mogły zranić Devon. Pierwszy raz w jego życiu nie mógł nic zrobić. Nie wiedział już nawet czy był zły czy smutny. Ona uświadomiła mu to co robi Rose..izoluje ją od reszty świata wmawiając sobie, że chce ją chronić, ale tak na prawdę nie chce się nią dzielić. Jest samolubny i doskonale o tym wiedział. Złapał mocniej Rose, sprawiając tym, że na niego spojrzała, a on uważnie zaczął przyglądać się jej oczom. Były pełne bólu. Nie chciał żeby takie były...jedyne co chciał to zobaczyć ją teraz śmiejącą się i szczęśliwą z jego powodu.
-Wróć do pokoju..-powiedział.
-Ale..
-Rób co mówię i wróć do tego pierdolonego pokoju!-krzyknął na nią popychając ją do wyjścia. Rose nie mając wyboru zrobiła to co kazał.
-Nadal tego nie widzisz!-wydarł się Luke.
-Wyrzućcie ich.-powiedział ostro, a oni zaczęli jeszcze coś krzyczeć, ale on ich już nie słuchał chciał jedynie wrócić do pokoju i wiedzieć, że Rose jest szczęśliwa..."wszystko spierdolili..było nam tak dobrze" szeptał sobie w myślach..kiedy wszedł do pokoju nie zobaczył Rose tylko usłyszał ciche łkanie w łazience. Podszedł bliżej i usłyszał jak płacze jego aniołek. Chciał do niej wejść, ale drzwi były zamknięte.
-Rose..otwórz proszę..-powiedział.
-Zostaw mnie!-usłyszał w odpowiedzi jej łamiący się głos.
-Lepiej odsuń się od drzwi...jeśli nie otworzysz ich w ciągu 5 sekund wywarze je...mówię serio.
-Jeden.
-Dwa.
-Trzy.
-Cztery.
-I...Pię..-wtedy drzwi się otworzyły, a w nich stanęła zapłakana. Justin momentalnie ją przytulił i podniósł po czym położył na łóżku. Przytulił ją do siebie i zaczął głaskać jej głowę.
-Shh..proszę nie płacz już...-szepnął jej, a ona wyrwała się mu, kiedy chciał znowu ją dotknąć usłyszał jej głośny wrzask.
-Nie dotykaj mnie!Chcę, żebyś już nigdy mnie nie dotykał!-wydarła się po czym wbiegła do łazienki, a on siedział osłupiały nie mając pojęcia co wydarzyło się przed chwilą. Wiedział teraz tylko jedno..że ich związek, który ledwo się zaczął..właśnie się skończył...

___________________________________________________

Heej 😊Na początku chce was bardzooo przeprosić za tak długą nieobecność. Nie miałam czasu..a kiedy go w końcu znalazłam mój laptop się zepsuł 😊😊pięknie prawda? Rozdział pisałam na telefonie z autokorektą, która jest dziwna 😆 więc przepraszam za błędy. Mam nadzieję, że na następny rozdział nie będziecie musieli czekać, aż tak długo. Halloween już za nami, dzisiaj Uroczystość Wszystkich Świętych 😊Jak bawiliście się na Halloween ? Macie cukierki ? ☺️ Czy nie obchodzicie? Ja zebrałam strasznie dużo przez co zasłodziłam się, a teraz brzuch mnie boli 😆 cudnie prawda? 😆No to już nie przynudzam i dziękuję, że ktoś to czyta 😆😺Wiem, że jest dużo dram i wgl, ale bez nich moim zadaniem byłoby nudno. No, bo przecież jakby się cały czas całowali i były motylki to trochę monotonne 😋Dobrze kończę pisać i proszę komentujcie 😸do następnego 💕